13 grudnia 1981 roku – wszyscy wiemy jak było

Drukuj

Jarosław Kaczyński tylko przez skromność nie przyznaje się jak tak naprawdę było. Otóż ten zawsze najwięcej ryzykujący, zaciekły wróg komuny (szkoda tylko, że tego co mówią to bardziej w swojej głowie) był internowany i to przez własną mamę a do żadnego przesłuchania nie doszło ponieważ mama go nie puściła na nie z powodu zbyt tęgiego mrozu.

Prezes, który bojownikiem o demokrację został w demokracji, zdradzony przez najbliższych i po raz kolejny wystawiony przez nich na pośmiewisko (mama wystosowała specjalne oświadczenie do SB, które to zostało pokazane wszystkim uwięzionym solidarnościowcom co po raz kolejny w życiu wystawiło Prezesa na śmieszność) cierpiał katusze porównywalne tylko z tym co przeżywali więźniowie łagrów na Syberii. Wszak u Kaczyńskich nie było ogrzewania a wiadomo jaka była wtedy pogoda.

Także naprawdę apeluję o to żeby nie śmiać się z Prezesa. To co on przeżywa do tej pory (w końcu wolność zawdzięczał rozmieszeniu SB-ków do łez) nie jest niczym zabawnym i zasługuje bardziej na współczucie.

No a te bezczelne żarty, że Prezes pod opieką mamusi był w gorszej sytuacji niż internowani zakrawają o pomstę do nieba. No jak tak można ja się pytam!? Że mam kazała Jarkowi dokończyć zupkę!? Albo, że Donald Tusk pyta ze współczuciem Jarka: „Nie byłeś internowany? To da się nadrobić!” i do tego ten lisi i szelmowski uśmiech. Ja pytam gdzie są zasady dobrego wychowania u szanownych internautów, no jak tak można…

Czytaj również