Ani żadnej (innej) rzeczy, która jego jest

Drukuj

Biskupi nawet w pasterkę musieli poruszyć kwestie polityczno-światopoglądowe krytykując europejską konwencję  o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet. Dla normalnego człowieka może wydawać się to dziwne, że w święta, gdzie według wierzących należy się jednać, biskupi krytykują działania mające z krzywdzeniem pań walczyć. Jednak okazuje się, że według księży są na tym świecie wyższe wartości niż życie bez przemocy. Otóż jest to rodzina, która jaka by nie była jest ustanowiona przez boga a nie człowieka. Mam pytanie… Czy te, w których bije się dzieci, żony też stworzył bóg? Czy próba zmiany takiego stanu rzeczy na przykład poprzez rozwód jest wobec boga obrazą?

Z tego co wiem to ustanowienie rodziny jest wynikiem decyzji dwojga ludzi, jednak według pana Kazimierza Nycza to tak nie jest, ludzie są tylko narzędziami w rękach boga i to on jest twórcą najmniejszej komórki społecznej jak ją zwali całkiem niedawno ci, którzy nie uważali ją za byt autoteliczny (mający zaspokajać potrzeby swoich członków) lecz instrumentalny czyli taki, który służy jakimś wyższym celom. Czyli tutaj kościół z autorytarnymi komunistami czy realnymi socjalistami rodem z PRL czy ZSRR ma jak najbardziej po drodze.

Co do źródeł przemocy wobec kobiet w religii, tradycji i kulturze. Już same działania mające „uświadomić” kobiecie, że jest istotą niższego względem mężczyzn rzędu (czyli, że nie jest równa mężczyźnie) jest przemocą psychiczną zwaną potocznie poniżaniem. I chyba nikt mi nie powie, że takiego podejścia nie ma w naszej tradycji czy szczególnie religii. Od takiego sposobu myślenia już tylko krok do przemocy fizycznej gdy kobieta jest na przykład nieposłuszna i nie uznaje swojej podrzędnej roli.

Myślenie takie jest widoczne najbardziej w kulcie macho (którzy to prawie zawsze są katolikami czy innymi chrześcijanami szczególnie w deklaracjach, z naukami Jezusa mając bardzo niewiele wspólnego). Kult ten jest tak szerokim zjawiskiem, że ciężko jest streścić o co tak naprawdę w nim chodzi w jednym felietonie, ale każdy intuicyjnie czuje czym on jest. Podstawą tego kultu jest wyższość względem kobiet, dominacja (zawsze i wszędzie) i agresja gdy coś się nie podoba lub jest inne. Co ciekawe kult ten wyznaje bardzo dużo kobiet wierząc, że przy macho będzie im lepiej (bezpieczniej) oddając za to swoją wolność, niezależność i indywidualność.

Zakończę optymistycznym akcentem. Kościół już dawno stracił w Europie (nawet jej nadwiślańskiej części) rząd dusz. A takie deklaracje mają niewielki wpływ na rzeczywistość i przypominają raczej rzucanie grochem o ścianę.

Czytaj również