Autorytet (?) Kościoła Katolickiego w naszym społeczeństwie.

Drukuj

Według badań socjologicznych nad stosunkiem Polaków do religii coraz częstsze staje się zjawisko zwane religijnością selektywną. Polega ono na tym, że ludzie, nawet ci deklarujący przynależność do kościoła katolickiego nie akceptują wszystkich prawd wiary ale wybierają sobie te, które najbardziej im pasują. Tym sposobem większość z nich nie wierzy na przykład w istnienie piekła, nie mówiąc już o stosunku katolików do antykoncepcji czy współżycia przedmałżeńskiego, myślę, że poza oazami religijnymi próżno szukać ludzi, którzy pozostają wstrzemięźliwi aż do ślubu. Pomimo tego, że nadal około 95% Polaków deklaruje się jako wierzący, to trudno dać temu wiarę, obserwując to co dzieje się dookoła. Deklaracje te wynikają z tradycji i przyzwyczajenia, praktykujących jest kilkakrotnie mniej. Szczególnie w dużych miastach ludzie nie boją się już potępienia ze strony innych za to, że nie chodzą do kościoła. Nawet na zdecydowanie konserwatywnej wsi, niedzielna msza jest bardziej okazją do spotkań niż religijnym przeżyciem, znamiennym tego przykładem jest zwyczaj, który sam zaobserwowałem, polegający na tym, że podczas kazania wielu mężczyzn wychodzi z kościoła i ucina sobie sąsiedzkie pogawędki a po jego zakończeniu wracają do środka. Dobitnie świadczy to o tym jak ważne są dla nich „mądrości” wygłaszane przez księdza. Pewien socjolog podczas wywiadu podzielił się następującą obserwacją. Otóż na wsiach kościół nie leży w centrum tylko na obrzeżach, w środku wsi nadal można zauważyć ludowe zwyczaje przypominające bardziej pogaństwo niż jakikolwiek przejaw wpływu kościoła. Sytuacja w dużych miastach, gdzie kontrola społeczna jest o wiele mniejsza albo żadna, sytuacja kościoła prezentuje się jeszcze gorzej, tam wielu „parafian” nie wie nawet kto jest ich proboszczem także ciężko tu mówić o jakimkolwiek autorytecie. Większość osób preferuje świecki styl życia, wystarczy przejść się do jakiegokolwiek klubu w wielkim poście aby to zobaczyć. Myślę, że autorytet kościoła całkowicie upadł. Kto kieruje się zdaniem księdza? Społeczeństwo polskie się atomizuje, także jednocząca ludzi funkcja kościoła katolickiego nie jest już tak potrzebna. Chociaż nadal wiele osób deklaruje przynależność do niego to najczęściej pozostaje ona w sferze deklaracji a nie czynów czy rzeczywistych przekonań. Po śmierci Jana Pawła II wiele mówiło się o powstaniu pokolenia JPII, jednak według badań socjologicznych jest to raczej wymysł mediów niż rzeczywistość. Zresztą nie trzeba badań, wystarczy rozejrzeć się dookoła. Kto zna chociaż jednego człowieka żyjącego według nauk papieża, ba chociażby zgadzającego się w pełni z tymi naukami. Kościół od zawsze pełnił wiele poza religijnych funkcji, jednoczył ludzi, służył budowaniu narodowej tożsamości, podtrzymywał na duchu w czasach komunizmu. Teraz można zauważyć pędzący materializm. Jednak nawet ludzie, którzy chcą realizować swoją duchowość, widząc jego powierzchowność a z drugiej strony zajmowanie się poza religijnymi sprawami przez kościół, odchodzą od niego i szukają tej realizacji gdzie indziej. Ostatnio czytałem artykuł, z którym w pełni się zgadzam, miał on bardzo wymowny tytuł „Polacy nie chcą żeby ksiądz mówił im jak mają żyć” oczywiście chodzi o wierzących bo dla niewierzących kwestia tego co mówi ksiądz jest w ogóle bez znaczenia. Sądząc po tym co ludzie robią od wieków, można by nawet  rzec, że Jezus, twórca kościoła nigdy nie miał żadnego autorytetu przynajmniej wśród rządzących oraz samych hierarchów.



Czytaj również