Bardzo sprawiedliwa wojna

Drukuj

Zacznę od tego, że wojna jest zawsze złem, chyba mało kto chciałby jej wywołania szczególnie we własnym kraju. Jednak jest jeszcze druga rzecz pretendująca do miana zawsze złej. Otóż jest to dyktatura, która nie jest korzystna dla obywateli chyba nigdzie indziej poza Watykanem czy Tybetem (ale tutaj były to rządy Dalajlamy na uchodźctwie, więc pełniły raczej symboliczną rolę, poza tym właśnie dobiegły końca i nie sądzę aby Dalajlama zrobił to ze strachu przed buntem, raczej podziela demokratyczne poglądy). Tak więc ludzie, którzy de facto w Libii wywołali wojnę (Kadafiemu jest ona jak najbardziej nie na rękę, chociaż też można by powiedzieć, że to on spowodował powstanie, nie słuchając woli ludu, którą nie tylko Rousseau uważał za świętą, ale większość naszej cywilizacji, przynajmniej oficjalnie bo w praktyce to różnie wygląda) stwierdzili, że w tym wypadku dyktatura jest złem większym i to złem, które dotyka ich bezpośrednio, także wystąpili tu w roli obrońców własnych interesów a nie sędziów (chociaż sprawiedliwość w ich interesie bez wątpienia leży). Jak to z dyktatorami bywa, Kadafi nie chce oddać władzy podnosząc  rękę na obywateli, łapiąc się wszelkich możliwych sposobów aby utrzymać władzę, która według chyba wszelkich możliwych akceptowanych w naszym świecie systemów aksjonormatywnych jest nielegalna. Jak widać sprawa jest dosyć uniwersalna bo Libijczycy będący członkami tak odległej, wręcz jak uważa wielu, antagonistycznej kultury, mają na ten temat podobne zdanie (dowodem jest fakt, że nie jest to walka dwóch dyktatorów z czego jeden ma za sobą obywateli, lecz walka dyktatora i jego aparatu z obywatelami, przy czym obywatele ci walczą o demokrację a nie zamianę pana. Chociaż jak wiadomo nie można wykluczyć, że w obliczu chaosu nie wyłoni się nowa, akceptowana przez naród dyktatura, brak zmian chyba można wykluczyć).

Teraz przejdę do tego dlaczego uważam interwencję części wojsk NATO za wojnę sprawiedliwą, czy mniejsze zło. Po pierwsze z tego co wiem to kraje interweniujące nie mają chyba żadnego wyraźnego interesu w tym aby pomóc Libijczykom, wręcz przeciwnie miały interes w tym, żeby Kadafi nadal rządził, ale jak widać polityka to nie tylko cynizm i w obliczu skrajnego łamania europejsko-amerykańskich wartości (konkretnie praw człowieka) trzeba działać a interesy odłożyć na bok. Oczywiście wzrośnie znaczenie państw, które wzięły na siebie tą interwencję, jednak życzyłbym sobie tylko takich form walki o pozycję (Polska na przykład wspiera demokrację na Białorusi, więc też mamy swoją główną rolę). Poza tym, każdy zabity przez wojska NATO żołnierz sam wybiera stronę, po której staje. Gdy wojska NATO bombardują czołgi, ma on możliwość odmówić wykonania rozkazów Kadafiego i do tego czołgu nie wsiąść (może uciec, wyemigrować itd. z pewnością jest wiele sposobów, z których skorzystali ci co od Kadafiego się odwrócili lub przeszli na stronę rebeliantów). Poza tym ktoś kto morduje własny naród musi liczyć się z konsekwencjami i jak napisałem wcześniej wykonywanie rozkazów czy „niewiedza” nie są tu żadnym usprawiedliwieniem, bo jakoś nie każdy te rozkazy wykonuje.

Na koniec należy dodać, że z tego co na dzisiaj wiadomo, wojska NATO starają się zminimalizować straty nie tylko własne ale i przeciwników, bombardując strategiczne obiekty a nie ludzi. Należy też pamiętać, że do niedawna rebelianci sprzeciwiali się pomocy NATO i w sumie im się nie dziwie, jednak teraz jak wiadomo lepiej skorzystać nawet z potencjalnie interesownej pomocy (chociaż nie wykluczałbym, że tak nie jest bo na przykład Francja bardzo lubi wszelkie rewolucje, strajki czy powstania, także interwencja tego kraju jak najbardziej wpisuje się w jego charakter narodowy) niż przegrać.

Czytaj również
  • Paweł Luty

    Precyzując: póki co (stan na 21:00, 27 marca) to nie są wojska NATO tylko koalicji chętnych. ale już niedługo NATO ma przejąć operację.
    A z tym, że w Libii interweniować trzeba zgadzam się całkowicie ;)
    Pozdrawiam