Brak słów…

Drukuj

Dnia 12.06.2012 roku odbył się w Polsce mecz podwyższonego ryzyka. Polska starła się z Rosją. Jak wiadomo mecz ten miał wiele pozasportowych podtekstów i jak wiadomo skończyło się to może na szczęście nie strasznie wielką ale zadymą. Efektem jest pierwsza i to moim zdaniem bardzo poważna rysa na wizerunku Polski oraz duży niesmak jaki pozostawili po sobie pseudokibice (szczególnie atakując „niezainteresowanych”). Ktoś mógłby powiedzieć, że Rosjanie sprowokowali całą sytuację faktem, że urządzili w ten dzień pochód upamiętniający zwycięstwo nad Polską. Jednak tutaj chyba bardzo ważnym argumentem jest to, że świętowali oni obronę przed Polakami a nie atak na nich. Moim zdaniem gdyby wpadli na pomysł świętowania jakiegoś zaboru albo innej agresji na nasz kraj byłoby to czystą bezczelnością. Jednak z uwagi na to, że uważam, że bronić się każdy ma prawo jakoś nie przeszkadzał mi szczególnie ich marsz.

Nasuwa się pytanie co więc tak rozwścieczyło kibiców czy raczej chuliganów z Polski. Otóż moim zdaniem nic ich nie rozwścieczyło, oni po prostu lubią się czy raczej kogoś bić. Kibolskie bojówki Spartaka Moskwa czy innych rosyjskich drużyn mają w tym świadku międzynarodową sławę i chyba żaden szanujący się kibol nie przepuściłby takiej okazji pokazania się (raczej grupowo niż indywidalnie). Słyszałem na przykład, że jednym z argumentów naszych pseudokibiców była konieczność zemsty za Katyń ale to chyba jest zbyt głupie żeby to skomentować. Na poparcie mojej tezy, że to nie emocje pchają do aktów przemocy może przemawiać fakt, że kibole podobnie jak piłkarze mają swoją ligę. Czyli wyglądałoby na to, że nie kieruje nimi nienawiść do jakiejś drużyny (co najwyżej jest ona pretekstem) lecz bardziej względy rozrywkowe a „kosy” i „sztamy” mają charakter „polityczny” (bo przecież nie osobisty) i służą chyba tylko racjonalizacji „ustawek” lub libacji. Niechęć do Rosjan, szczególnie ta podyktowana lepiej lub gorzej znaną historią mogła być tylko katalizatorem agresji, czymś co tą ślepą (nawet jeśli ma oczy snajpera) nienawiść nakierowuje na jakiś cel, który jest wobec tej nienawiści czymś wtórnym a nie jej przyczyną.

Miejmy nadzieje, że podczas tych mistrzostw kibole nie znajdą sobie nowego uzasadnienia dla kolejnych bijatyk (z resztą pobicie czeskich kibiców to nie jest żaden wyczyn czy źródło prestiżu) a służby porządkowe lepiej poradzą sobie z tym bardzo trudnym do opanowania w demokratycznym kraju (gdzie nie ma zatrzymań „za podejrzenia” czy prewencyjnych) zjawiskiem.

Na koniec dodam, że nie ma się chyba czym przejmować jeśli chodzi o wizerunek Polski bo przecież w każdym kraju, który był gospodarzem takiej imprezy dochodziło do mniejszych lub większych burd z udziałem pseudokibiców (może nie aż tak „zawodowych” jak u nas).

Czytaj również