Czy Palikot przekroczył kolejną granicę?

Drukuj

Zacznę od tego, że nawet jeśli interes danego polityka nie jest dla Janusza Palikota na pierwszym miejscu to uważam, że robi to dla sprawy o którą walczy i tą sprawą niekoniecznie jest większe poparcie. Posłowie powinni sami siebie jako polityków (nie jako ludzi) traktować instrumentalnie. W końcu mają służyć zmienianiu świata na lepsze i ich interes nie jest najważniejszy. A jak słusznie zauważyła Agnieszka Graff polityka to gra zespołowa i czasem trzeba się podporządkować woli ugrupowania szczególnie jeśli chodzi o stanowiska a nie własne poglądy.

Nie pierwszy raz można zauważyć, że w Polsce dziennikarze (nie tylko feministki) mają alergię na sam dźwięk słowa gwałt. Moim zdaniem Janusz Palikot nie powiedział nic upokarzającego poza publicznym stawianiem diagnozy, być może nietrafnej. Porównywanie tego do wypowiedzi Leppera, gdzie pytał on „Jak można zgwałcić prostytutkę?” jest grubym uproszczeniem i potraktowaniem sprawy powierzchownie niczym pies Pawłowa, który odruchowo wydziela ślinę gdy tylko dojdzie do niego dany bodziec nie wnikając czy to rzeczywiście pożywienie czy tylko sygnał dźwiękowy na przykład.

Moim zdaniem Palikotowi chodziło tu o rzekome skłonności masochistyczne Wandy Nowickiej, chęć bycia skrzywdzoną, a przede wszystkim postawienia się w wygodnej i chwalebnej w pewnych środowiskach roli zaszczutej przez męskich szowinistów ofiary w walce z patriarchatem. Do tego zdaniem Palikota Nowicka poszukuje w tym celu na siłę kata, którym miałby być on sam. Stwierdził że na kata się nie nadaje i tyle. Każdego mężczyznę, który szanuje postulaty feministek zabolałoby stawianie go w roli szowinistycznego samca, przecież nie odwołał Nowickiej za to, że jest kobietą. Co do dość niefortunnego sformułowania wypowiedzi. Czy gdyby użył słowa „pobita” czy nawet „zamordowana” a już na pewno „potraktowana przedmiotowo”  to byłyby podobne reakcje mediów, które na czołowych pozycjach piszą o „skandalicznych słowach Palikota”? Gdyby użył słowa skrzywdzić czy potraktować przedmiotowo byłoby z pewnością bardziej fortunnie patrząc na bezrozumną niewnikającą w szczegóły alergię.

Ktoś może powiedzieć, że jestem naiwny uważając, że decyzje Janusza Palikota wynikały z jego wartości i przywiązania do pewnych zasad być może zbyt rygorystycznie przestrzeganych jednak to Wanda Nowicka dziękowała za „przejaw solidarności ponad partyjnymi podziałami” głosującym przeciwko odwołaniu posłom. W ową „solidarność ponad podziałami” mającą na celu rzekomą obronę idolki polskich feministek nie wierzę ani trochę. Na pewno głosujący bali się zająć stanowisko w sprawie Grodzkiej ewentualnie chcieli zdezorganizować Ruch Palikota a Nowicką ludzie, których nazwała przyjaciółmi mają gdzieś.

Wanda Nowicka obiecała, że w razie nie odwołania jej sama ustąpi. Myślę, że na złamanie przez nią słowa wpływ mają głosy poparcia feministek starej daty, które zaciekle i przyznam, że nie bezstronnie opisując sytuację broniły jej jako swojej głównej nadziei politycznej. Po prostu najpierw była pod wpływem partii i to wobec jej zachowywała lojalność a potem oszołomiło ją poparcie jakie z różnych stron zaczęło napływać, uznała widocznie, że jest na tyle silna żeby przeciwstawić się decyzji własnego ugrupowania co moim zdaniem było błędem, w końcu nadal mogłaby działać i propagować swoje idee, poza Ruchem będzie jej trudno.

Wracając do tej rzekomo kontrowersyjnej wypowiedzi to nawet Magdalena Środa się nie oburzyła zbytnio na te słowa, powiedziała tylko żeby Palikot odpoczął co przy jej notabene słusznym wyczuleniu na godność kobiet jest bardzo miękką krytyką. Chociaż zaraz potem dodała, że Nowicka ustępując zachowała by się jak typowa kobieta, której nie zależy na stanowiskach i karierze tylko na cichej służbie a żaden facet nie wstydzi się kurczowego trzymania stołka (nie skomentuję słów, iż rzekomo zachowań kobiet nie rozpatruje się w kategoriach honoru). Czyli feministka (jak już mówiłem starej daty) do tego lewicowa, twierdzi, że Wandzie Nowickiej powinno zależeć na karierze i stanowisku a nie cichej służbie krajowi? Ja uważam dokładnie na odwrót i to nie dla tego, że tak się zachowuje stereotypowa kobieta tylko dlatego, że tak się powinien zachowywać każdy polityk (chociaż słowo służba jest dużo ważniejsze od słowa cicha). Według Środy równouprawnienie polega na upodobnieniu kobiet do męskich szowinistycznych samców. Gratuluję

Padły też słowa, że „tak się nie robi z ludźmi, nawet w polityce”, moim zdaniem w polityce sprawa o którą się walczy jest ważniejsza od szanowania interesu politycznego polityków. Co takiego zrobił Palikot? Wycofał poparcie dla kogoś za coś i wystawił następną kandydatkę, ja w tym politycznych gierek nie widzę. Mam tylko pytanie czemu przy każdej innej dymisji nie zarzuca się tego politykom? Być może był jakiś konflikt w partii, zawsze po konflikcie ktoś traci, co w tym dziwnego? Było tak wiele razy, że ktoś na przykład Rokita stracił wpływy. A Nowicka straciła poparcie z wyraźnego powodu, być może została osądzona zbyt rygorystycznie, ale nie wierzę że to tylko pretekst.

Zgadzam się, że wypowiedź Janusza Palikota była jak na polskie warunki mocno niewyważona, ale nie uwłaczała niczyjej godności. Po prostu była to stanowcza i trochę zbyt emocjonalna reakcja na próby stawiania go w roli szowinistycznego kata (co na pewno też nie jest miłe) przez różne środowiska a szczególnie Wandę Nowicką. A przecież istnieje taki podświadomy syndrom w psychoanalizie jak chęć bycia skrzywdzonym. Czy mówiącemu o nim psychologowi też zarzucimy poniżanie pacjenta? Istnieje też choćby syndrom sztokholmski, której to nazwy używa się w wielu publicystycznych metaforach, gdy ktoś zachowuje zbytnią lojalność wobec tych, którzy go skrzywdzili.

Myślę, że pogłoski o politycznej klęsce Palikota są mocno przesadzone bo chociaż część elektoratu odejdzie to o wiele więcej dojdzie na skutek bezpardonowej wierności głoszonym zasadom (w tym przypadku). To się wyborcom, przyzwyczajonym do zasady „ręka rękę myje” na pewno spodoba a wspomniane wcześniej feministki (starej daty) nie mają aż takiego posłuchu w społeczeństwie aby znacząco wpłynąć na poparcie jakiejś partii. Ci, którzy dzisiaj linczują Palikota moim zdaniem naprawdę przesadzają. Przecież chodziło o gwałt w sensie pogwałcenia woli człowieka a nie seksualnym co oczywiste. Feministki po prostu straciły „swoją kobietę” i mniej je obchodzi dlaczego, że ma ona też inne obowiązki niż walka w imieniu organizacji kobiecych.

Mówienie, że Palikot tą wypowiedzią pokazał jakim jest człowiekiem jest grubym nadużyciem tym bardziej ocenianie całego jego człowieczeństwa przez pryzmat jednego wypowiedzianego, do tego wyrwanego z kontekstu zdania. Szczególnie, że robią to poplecznicy SLD, które znane jest ze swojej obłudy w kwestiach równouprawnienia. Publicznie będąc gorącymi zwolennikami praw kobiet, w kuluarach opowiadają seksistowskie żarty.

Żeby nie zarzucono mi, że Janusza Palikota bezwarunkowo bronię zaznaczę, że dużo bardziej nie spodobała mi się jego wypowiedź na temat Tuska, któremu po tym jak przyznał, że osiągnął sukces „przywalił” chyba programowo. Krytykował go za to, że nie zmienił majtek i o tym publicznie mówił oraz za wspomnienie, że Arabski chrapał. Moim zdaniem to dobrze, że Tusk pokazał ludzkie oblicze ale też dobrze, że Palikot przyznał, że w negocjacjach Polska osiągnęła sukces i okazał z tego radość a nie sztuczną wstrzemięźliwość jak to zwykle PiS.

Dodam, że pominięta została ważniejsza część wypowiedzi Janusza Palikota, który powiedział, że on się do roboty robienia ofiary z Nowickiej nie nadaje. Środowiska kobiece są stronnicze i bardzo szybko przypisują komuś etykietkę męskiego szowinisty. Poza tym Środa część partii Palikota nazywa drobnomieszczaństwem, myślę, że to stwierdzenie jest ostatnim przynajmniej jeśli chodzi o mentalność określeniem jakie charakteryzuje członków Ruchu Palikota.

Na zakończenie dodam, że rozumiem organizację kobiece, które bronią teraz Nowickiej, w końcu straciły swojego człowieka a karę dla niej sam oceniłbym jako zbyt surową (moje współczucie dla niej minęło po tym jak zachowała się po całej aferze). Jednak powinny one patrzeć na sprawę bardziej bezstronnie, bez emocji, w końcu Wanda Nowicka nie była zmuszana do odejścia z polityki, mogła dalej propagować swoje popierane przez resztę ruchu idee walki o równouprawnienie, jednak wybrała inną drogę, teraz nie ma poparcia własnej partii, myślę, że ani jej ani sprawie, o którą walczy się to nie opłaci, chociaż zawsze może ją ktoś zastąpić.

Czytaj również
  • Anka27

    Nareszcie jakiś przytomny głos. Trzeba przyznać, że nie po raz pierwszy Liberte zachowuje przyzwoitość. Pozdrawiam.

  • wanda

    Jak to miło znaleźć potwierdzenie, że to, co myślisz, jest sensowne, choć różni się od głosu większości!

    • Piotr Sokołowski

      To jest jednym z celów liberalnej publicystyki moim zdaniem. Żeby ludzie o tych poglądach nie mieli za punkt odniesienia jedynie katolickiego konserwatyzmu (bo wtedy być może poglądów by nie zmienili ale czuli się dziwakami) lecz wiedzieli, że ich przekonania też są obecne w przestrzeni publicznej (też są oficjalne a nie heretyckie). ;) Czyli mi też jest miło, że mój artykuł jest dla kogoś „społecznym dowodem słuszności hehe ;)