Jak można zgwałcić Karpowicza?

Drukuj

W pierwszej chwili temat wydaje się odcinkiem miernej telenoweli. Kinga Dunin publicznie ogłasza, że Ignacy Karpowicz nie oddał jej pieniędzy a ten publikuje naprawdę żenujące szczegóły ich prywatnej relacji. Oczywiście nie wiadomo czy to prawda, ale na potrzeby tego artykułu załóżmy, że było tak jak on pisze, z tym, że, co postaram się dalej udowodnić wcale nie stawia go w zbyt korzystnym świetle. Karpowicz pisze, że był przez Kingę Dunin molestowany, że zapraszała go do łóżka mówiąc, że to normalne i dobre oraz, że nawet go zgwałciła. Jest to doskonały temat do dyskusji, która rozgorzała w Internecie. W formie bardziej wulgarnej można by ją podsumować słowami: „czy można zgwałcić faceta?” a w formie bardziej intelektualnej zahacza ona o rzecz fundamentalną. Na ile dorosły człowiek jest odpowiedzialny za to co robi, oraz za umiejętność samodzielnej oceny tego co dobre a co złe i na ile może winić innych za coś co jakby nie było sam robił. Opowieść Karpowicza przejęłaby mnie gdyby była opowieścią sześcio, góra szesnastolatka, jednak gdy dorosły człowiek żali się, że wmówiono mu, że coś jest dobre i przez to on zrobił coś czego nie chciał i niezależnie czy jest to mężczyzna czy kobieta budzi jednak we mnie ogromny niesmak.

a3023c88-48b2-11e4-a942-0025b511229e

Ja wszystko rozumiem, mężczyzna też może być ofiarą przemocy seksualnej ale jak technicznie mogła ona tego gwałtu dokonać? Przecież nie jest od niego silniejsza fizycznie na tyle, żeby on nie mógł się wyrwać i uciec. Z resztą on nic o przemocy fizycznej nie wspominał. Niech tabuny fanatycznych psów Pawłowa, które na sam dźwięk słowa seks widzą przemoc i wykorzystanie mnie poprawią, ale chyba bez przemocy fizycznej nie może być mowy o gwałcie. Nie znam się na tym aż tak. Oczywiście nie mówię o sytuacji gdy ofiara nie była w stanie podjąć decyzji, ze względu na przykład na odurzenie alkoholowe, ale chyba brak zdecydowania czego się chce się do tego nie wlicza.  Nie rozumiem takich ludzi i tyle i to jak już mówiłem niezależnie od tego czy jest to kobieta czy mężczyzna. Dorosły człowiek jeżeli nie chce z kimś uprawiać seksu albo czuje się molestowany to z tego łóżka wychodzi a na pewno do niego nie wchodzi. Przecież nie był zmuszany do kontaktów z nią na przykład przez to, że razem pracują. On dorosły emocjonalnie na pewno nie jest. Powiem brutalnie, że dla mnie to straszna niedojda, która sama nie wie czego chce, bo niby dlaczego zadawał się z kimś kto go rzekomo molestuje i gwałci? Bezsprzecznie prowadzi on jakąś żałosną, psychologiczną grę. Czy osoby, które zarzucą mi obwinianie ofiary gdyby ktoś je molestował poszłyby poleżeć w łóżku z tą osobą, bo powiedziała, że to normalne? Pikanterii dodaje fakt, że skoro nie należy on z pewnością do najbardziej stanowczych osób na świecie to być może leżał nieruchomo i ona wcale nie wiedziała, że go „gwałci”… Być może nic jej nawet nie powiedział. Z takimi ludźmi nic nie wiadomo.

Jasne, że leżenie w łóżku nie oznacza zgody na seks ani tym bardziej na gwałt, ale chyba nie był do niego przywiązany. Mówiąc kolokwialnie to sytuacja wygląda tak, że kilkudziesięcioletni facet nie potrafi samemu ocenić czy coś jego zdaniem jest normalne i dobre i żali się, że ktoś mu coś wmówił. Ja tam też uważam, że leżenie z dziewczyną w łóżku jest normalne i dobre, ale zakładam, że jeżeli dziewczyna ze mną do tego łóżka się kładzie to oznacza to, że tego chce, nie podpisuję z nią umowy i nie idę do notariusza. Sprawa nie jest taka błaha bo na przykład w Kalifornii odchodzi się od podstawowej dla wolnych ludzi zasady, że „nie znaczy nie” a wprowadza się zasadę, że „tak znaczy tak”. Jasne, że chroni to przed przypadkami wykorzystywania czy raczej gwałcenia na przykład pijanych do nieprzytomności ale przy okazji znacznie utrudnia życie trzeźwym. Śmiałem się gdy któryś z biskupów zalecał modlitwę przed stosunkiem, myślałem, że takie coś potrafi wymyślić tylko ten co seksu nigdy nie uprawiał, ale tutaj też mamy do czynienia z pewnego rodzaju modlitwą, tylko, że świecką. Pytanie co gdy rozpaleni rządzą kochankowie zapomną powiedzieć „tak”. Które z nich wtedy złamie prawo? Na zarzuty, że obwiniam ofiarę, pastwię się nad skrzywdzonym człowiekiem itp. odpowiem następująco. Chrońcie mnie przed „ofiarami” bo z katami sobie poradzę. Niektórzy ludzie mają cały wachlarz technik manipulacyjnych, który pozwala im przekonywać innych, że zostali zranieni, skrzywdzeni, przez podłego człowieka, jednak często nie ma to pokrycia w rzeczywistości. To, że wywołują w kimś poczucie winy, obniżenie poczucia własnej wartości, do tego niszczą mu reputację już ich nie obchodzi. Jak wiele „ofiar” jest tak naprawdę katami, albo od tych katów jest uzależniona i czerpie z tej sytuacji korzyści, na przykład współczucie innych nie wiem. Dążę do tego, że być może to Kinga Dunin jest w tej sytuacji ofiarą bo została oskarżona o straszne rzeczy przez osobę, która jak widać uwielbia się wcielać w rolę skrzywdzonego. Takie „ofiary” jak ten pan potrafią czasem wyrządzić większą krzywdę niż rzekomi kaci bo z każdego potrafią zrobić podłego człowieka i sprawić, że się będzie podle czuł nie robiąc nic złego a do tego publicznie go oczernią.

Panu Karpowiczowi proponuję trening asertywności bo jeśli to prawda co on pisze to jeszcze nie raz go ktoś, że tak powiem wykorzysta.

Molestowanie z tego co wiem może mieć miejsce tylko gdy ofiarę łączy ze sprawcą stosunek władzy i zależności. Kinga Dunin pracodawcą Karpowicza nie jest, chociaż ktoś mógłby powiedzieć, że jako recenzentka i to wpływowa mogła mieć wpływ na jego karierę. Jednak gdyby Karpowicz przespał się z nią z tego powodu to byłby prostytutką, więc jeszcze bardziej straciłby w moich oczach. Jeśli z kolei łączyła go z nią zależność emocjonalna, tak jak pisał to świadczy to o tym, że jest on równie zaburzony jak sprawca skoro znajduje się w silnej relacji z własnym oprawcą.

Czytaj również