Kogo ten Tusk zatrudnia?

Drukuj

Przyzwyczaiłem się już do bredni jakie wygłaszają co bardziej nawiedzeni członkowie czy członkinie PiS-u czy osoby o podobnej mentalności, przyzwyczaiłem się też, że nie wszyscy członkowie PO są liberalnie nastawieni w kwestiach obyczajowych. Dzisiaj na Salon24.pl spotkało mnie jednak nie lada zdziwienie, żeby nie powiedzieć szok. Otóż senator PO Jan Libicki wygłaszał takie bzdury jakich nie powstydziłby się najbardziej nawet zatwardziały a trochę wykształcony zwolennik Radia Maryja. Do tego stwierdził, że jego oponentów fakty nie interesują gdy tymczasem to on urósł w moich oczach do miana największego ignoranta w PO przy których Żalek i Godson to postępowi intelektualiści.

Po pierwsze w swoim artykule: „Polowanie z nagonką” stwierdził on, że jeśli chodzi o pedofilię to jest to „plaga i oczywiste zło, występujące niestety także w Kościele, chociaż to nie tylko On jest instytucją nią dotknięta, On za to – chyba, jako jedyna instytucja – głośno o niej mówi i we własnych szeregach z nią walczy. Takie są fakty. Ale naganiaczy te fakty nie obchodzą.” Naganiaczy, którzy naganiaczami nie są jak wiadomo bez przyczyny właśnie obchodzą tylko i wyłącznie suche fakty a nie życzenia fanów kościoła. Otóż nie ma z całą pewnością instytucji, w której pedofilia występowałaby na taką skalę, przecież nie słyszymy o podobnych skandalach w szkołach czy przedszkolach (nawet jeśli to znacznie, znacznie rzadziej) i to z prostej przyczyny i nie jest nią stronniczość mediów jak nam usiłują wmówić miłośnicy nieskalanego wizerunku kościoła katolickiego. Po pierwsze nauczyciele nie żyją w celibacie więc są mniej narażeni na takie dewiacje jak pedofilia a po drugie nie są świętymi krowami, których oskarżenie jest grzechem ciężkim i atakiem na edukację i za swoje czyny natychmiast trafiają pod sąd nie mogąc liczyć na słowa poparcia czy obrony jak to jest u księży. Nie będę tu powtarzał powszechnie znanych faktów, że o degeneracji moralnej kościoła jako instytucji świadczą nie tyle przypadki pedofilii co sposób reakcji na nie czyli tuszowanie i udawanie do końca, że sprawy nie ma. Ten koniec właśnie nastąpił, tysiące ofiar molestowania zaczęły dochodzić swoich praw a kibicuje im opinia publiczna z wyjątkiem tej „oszołomskiej”, która broni katów a nie ofiary nazywając całe to zamieszanie w swojej bezczelności atakami na kościół, nie wnikając w ich treść ani powód. Poza tym czy stwierdzenie faktu o czyjejś winie jest atakiem?

Dalej jest już tylko lepiej. Libicki stwierdza, że „może ksiądz Franciszek  Longchamps de Bérier wypowiedział się niezbyt szczęśliwie, gdy mówił o bruździe dzieci poczętych metodą in vitro.” No „niezbyt szczęśliwie” to trochę eufemizm bo mi na myśl przyszło raczej nazistowskie nauczanie o anatomii nadczłowieka. Ksiądz powiedział bzdurę totalną, przecież nikt normalny nie wierzy, że u takich dzieci jest jakaś bruzda, z resztą nie trzeba wierzyć, wystarczy to sprawdzić a Libicki go jeszcze broni nazywając słuszną krytykę – „nagonką”.

Myślę, że Tusk takiej aberracji umysłowej płazem nie puści. Dobrze by było gdyby pan Libicki pochwalił się przed nim tą wypowiedzią albo najlepiej powtórzył ją w telewizji. Tylko niech się nie zdziwi, że ktoś go za to skrytykuje, ale on i tak to nazwie „nagonką”.

Czytaj również