Pisanie to luksus (ilość czy jakość?)

Drukuj

Moim zdaniem dotacje dla ośrodków intelektualnych podobnie jak dla twórców kultury są niezbędne. Oczywiście nie twierdzę, że to co się sprzedaje jest złe i „nie na poziomie”, jednak na pewno nie jest tak, że to co się nie sprzedaje w dużych ilościach jest mało wartościowe. Często bywa tak, że to coś może być po prostu zbyt trudne w odbiorze, ambitne, wymagające wysiłku intelektualnego czy określonych kompetencji, takich jak znajomość danej dziedziny. Myślenie uważam za dosyć ważny dział naszego życia publicznego, także bez wątpienia ośrodki intelektualne należy wspierać, nawet jeżeli ich istnienie nie jest wygodne dla znacznej części społeczeństwa. Istnieją jednak obiektywne sposoby porównywania jakości więc mierzenie jej ilością sprzedaży jest nonsensem, a tak uważa wiele osób mających wpływ na opinie w Polsce. Także problem nie leży jak to się zwykło uważać wśród sportowców, biznesmenów czy innych kręgów tradycyjnie uznanych za takie, które nie uczestniczą w życiu kulturalnym czy intelektualnym bo mają inne wartości. Nie tak dawno jeden z dziennikarzy Newsweeka – Wojciech Maziarski stwierdził, że na brak pieniędzy narzekają tylko artyści czy pisarze średnio lub mało utalentowani natomiast ci bardziej utalentowani po prostu mają pieniądze. Osobiście nie wiem kto taką bzdurę w ogóle wydrukował. Cały rynek kultury alternatywnej jest niedofinansowany, przy czym umiejętności twórców zdecydowanie wystarczają na zostanie gwiazdą pop, jednak z jakichś powodów owi twórcy tego nie robią. Może po prostu uważają, że istnieje jakiś obiektywnie stwierdzalny poziom artystyczny czy po prostu dobrego smaku, bo inaczej ich postawa wydawałaby się nieracjonalna. Wolny rynek niestety nie jest najlepszym sędzią dla artystów czy intelektualistów (chyba szczególnie). Nie wiem czy państwo pamiętają historyjkę o dwóch malarzach portretowych. Jeden rysował klientów tak jak ich widzi drugi upiększał ich wizerunki w swoich obrazach na przykład zmniejszając ich wymiary lub powiększając tam gdzie malowani by chcieli. Którego artystę można by uznać za lepszego, a który więcej zarabiał. Odpowiedzi wydają się oczywiste. Należy też zadać pytanie, który pisarz będzie bardziej poczytny? Ten co porusza ambitne, egzystencjalne i trudne (o których wolelibyśmy nie myśleć) problemy czy piszący tanie romanse? Przykładów można by mnożyć. Czasem całe działy kultury, niezależnie od tego kto jest ich przedstawicielem (a są uznane za bardziej wartościowe czy ambitniejsze) są niedofinansowane. Bez dotacji zniknie (lub będzie istnieć w bardzo ograniczonym zakresie) poezja czy teatr. Czy to oznacza, że poeci są mniej utalentowani od autorów piszących piosenki pop? Chociaż oczywiście nie twierdzę, że łatwo napisać przebój, jednak w przypadku piosenek pop chodzi o to, że się da. Natomiast napisać przebojowy wiersz już dużo trudniej. Nawet najbardziej cenionym polskim poetom bardzo trudno utrzymać się z poezji o ile w ogóle jest to możliwe. Czyli nie jest to kwestia talentu lecz gatunku (przy czym jeżeli ktoś uważa, że pop jest bardziej wartościowy od poezji to jest to dodatkowy argument za wspieraniem ośrodków intelektualnych). Nawet jeżeli jakiś autor książek rzeczywiście żyje ze swojej twórczości to będąc najbardziej poczytnym pisarzem ma o wiele mniej pieniędzy niż przeciętna jednosezonowa gwiazda pop, nie mówiąc o tych utalentowanych (ja osobiście słuchu absolutnego nie mam także nie za bardzo rozróżniam jednych artystów pop od drugich, co nie znaczy, że takie kryteria nie istnieją, chodzi mi o obiektywne, chociaż co do nich też mogą być dyskusje, patrząc na muzykę punk gdzie linia melodyczna nie jest istotą tej twórczości).

Wracając do ośrodków intelektualnych. Widziałem kiedyś reklamówkę przedwyborczą mająca nas zachęcać do głosowania. Jej hasło brzmiało: „twój głos nigdy nie jest jeden”. Myślę, że jeszcze bardziej pasowałoby ono do niskonakładowych, wręcz niszowych czasopism ideowych. Ktoś powie po co dotować czasopismo, które czyta promil Polaków? Co ono może zmienić? Po czym wypowiada opinię jakby żywcem wyjętą z tego czasopisma nigdy go nie czytając. Sytuacja hipotetyczna, ale możliwa. Otóż ta nisza, do której trafiają właśnie takie czasopisma jest niszą dosyć ważną, są nią środowiska opiniotwórcze. Niewykluczone, że do naszego sceptyka opinia z czasopisma trafiła dlatego, że autor tego bardziej poczytnego (które przeczytał kolega sceptyka, będący dla niego autorytetem) zainspirował się artykułem z niszowego. Moim zdaniem takie czasopisma poza tym, że są pożyteczne. Na przykład rząd zawsze musi się jakoś odnieść do tez w nich zawartych, także jest to doskonała kontrola jego działań nie w sensie wykrywania afer czy skandali ale programu czy „poczynań” ideowych, które przekładają się na te realne, całkiem odczuwalne przez wszystkich obywateli, (a czasem przed niektórymi działaniami powstrzymują).  Poza tym „myśl” stanowi wartość samą w sobie (nie mówiąc o tym, że pozwala nam zrozumieć świat co również dla wielu jest wartością autoteliczną). Przecież posiadanie przez społeczeństwo dorobku intelektualnego jest konieczne inaczej będziemy skazani na populizm, bo nie będzie komu skrytykować niektórych pomysłów czy działań rządu. Oczywiście robią to gazety wysokonakładowe, jednak tam ze względu na ich charakter nie da się tak dokładnie i rzetelnie danej sprawy przedstawić, przez co może nie jest to aż tak ciekawe dla większości czytelników, którzy wolą szybkie i krótkie informacje ewentualnie, trafne i błyskotliwe komentarze czy opinie, jak i błyskotliwe wymiany zdań. Jednak aby lepiej zgłębić treść jakiejś decyzji, ogólnej polityki, idei, poglądu czy filozofii (na których to opiera się większość naszego myślenia czy działania) potrzeba więcej miejsca. Jeżeli nie będzie dotacji, z debaty publicznej znikną całe obszary (czy dyskursy), o których nie będzie się dyskutować bo to za trudne, nie mówiąc już o tym, że członkowie redakcji niszowych czasopism, większość pisarzy, poeci, aktorzy teatralni czy muzycy z poza głównego nurtu (popu) będą musieli zająć się czym innym. Bo jak powiedział kilka lat temu pewien uznany za jednego z najbardziej utalentowanych w Polsce poetów: „pisanie to luksus”.



Czytaj również