Żarty (z Pawłowicz) jak najbardziej na miejscu

Drukuj

Po wystąpieniu w sejmie Krystyny Pawłowicz z (oczywiście) PiSu, które charakteryzowała niesłychana pogarda, jad i święte oburzenie dla związków nieformalnych (nie tylko homoseksualnych),w których żyją miliony Polaków Internet zalała fala żartów na jej temat. Żarty te w szczególności piętnowały typową dla tej odmiany katolików hipokryzję. Posłanka Pawłowicz krytykowała ludzi, którzy nie mają dzieci nazywając ich związki jałowymi i nie przynoszącymi pożytku państwu (tak jakby człowiek miał prawo do istnienia tylko jeśli przynosi pożytek a związek miał być korzystny dla kraju a nie dla samych zainteresowanych) gdy tymczasem sama pomimo słusznego już wieku dzieci ani nawet partnera nie ma. Oczywiście posłanka nic sobie nie zrobiła z krytyki, widać u niej typową, arogancką postawę niektórych ludzi władzy: „ja ustalam normy a nie im podlegam”, „jestem stworzona do wyższych celów”. Nic dziwnego, że swoim zachowaniem oburzyła wielu, do tego jej wystąpienia są tak karykaturalne i tak groteskowe, że nie obyło się bez zmasowanego kontrataku często jedynej broni jaką posiadają obywatel, a mianowicie poczucia humoru. Tego nam nikt nie odbierze. Krystyna Pawłowicz idealnie wręcz weszła w rolę „starej dewoty” z kółka różańcowego, słynnej już „starej ciotki na imieninach”, która w imię katolickiej nauki społecznej miesza się we wszystkie sprawy życiowe szczególnie młodych członków rodziny bo jej samej życie od dawna nie daje jej satysfakcji więc trzeba je też zatruć innym. Powstanie żartów na ten temat było tylko kwestią czasu.

Jednak pojawił się ktoś kto postanowił posłanki Pawłowicz (pomimo niezgadzania się z nią) bronić. Tym kimś jest o dziwo pan Tomasz Machała, redaktor naczelny natemat.pl. Internet rządzi się swoimi prawami, uważam, że polityków można wyśmiewać jeśli robią coś głupiego. Osoba publiczna powinna liczyć się z tym, że jest na świeczniku i może zostać skrytykowana czy mogą na jej temat powstawać żarty. Nawet sądy uznają zasadę „grubszej skóry” jaką powinni mieć politycy. Żart o znalezieniu męża dla Pawłowicz moim zdaniem zdecydowanie nie przekracza granicy dobrego smaku i nie jest prymitywnie upokarzający, szczególnie porównując go z poziomem debaty w sieci. Czy poczucie humoru nie było główną bronią za czasów PRLu? Czy ówczesnym kabaretom pan Machała również zarzuciłby  upokarzanie władz? Już nie mówiąc o tym, że Krystyna Pawłowicz jak nikt inny zasłużyła sobie na to co ją spotkało. Pan Tomasz Machała porównuje to do gnębienia słabszego w gimnazjum. Ja bym to porównał bardziej do uczniowskiego wykluczenia czy wyśmiania osoby, która kreuje się na „szefa” i gnębi młodszych kolegów. Różnica jest taka, że zwykle gnębieni w gimnazjum są niewinni, przyczyną są sadystyczne skłonności tych co gnębią a przyczyna nie leży w zachowaniu ofiar. Co innego jak reszta społeczności szkolnej postanowi zareagować na przemoc, wtedy można powiedzieć, że sprawca jak najbardziej sobie na swój los zasłużył. Porównywanie posłanki Pawłowicz do gnębionego tylko za to, że jest słabszym niewinnego gimnazjalisty jest dużym uproszczeniem jeśli nie nadużyciem. Bardzo dobrze, że Internet zareagował na zło jakie sączyło się z ust i generalnie postawy bohaterki tego artykułu. Oby więcej takich akcji bo nic tak nie działa na napompowane do granic możliwości ego niektórych polityków jak nasz śmiech.

Czytaj również
  • terek

    baba wygląda jak przodująca dojarka od krów i stosownie do tego się zachowuje. Chamica.